Polki i Polacy wybierają życie na wsi. Ernest Rogalski o DOMXS w wywiadzie dla Onet.pl

kontakt z naturą, domy na zgłoszenie i najnowsze trendy w budownictwie zapytała nas ostatnio Grażyna Latos, dziennikarka portalu Onet. W wywiadzie dla ofeminin.pl opowiadamy, dlaczego Polacy stawiają na minimalizm i czym jest dla nich wyprowadzka za miasto w dobie pandemii. 

Grażyna Latos: Obserwują państwo większe zainteresowanie swoją ofertą w czasie pandemii?

Ernest Rogalski: Zdecydowanie. Sądzę, że to będzie nasz najlepszy rok. Okazuje się, że wielu naszych obecnych klientów już od kilku lat śledziło DOMXS na Facebooku. Dotąd po prostu nam kibicowali, ale teraz, w pandemii, poczuli, że sami muszą skorzystać z naszej oferty.

Co to znaczy, że „muszą”?

Poczuli się zmuszeni sytuacją. Oczywiście, wielu marzyło o tym wcześniej, planowało sobie, że może za pięć czy 10 lat przeniosą się na wieś, ale przez pandemię nie chcą dłużej czekać.

Jak bardzo zwiększyło się to zainteresowanie?

Mogę powiedzieć, że samo zainteresowanie jest większe o jakieś 150-200%. Dodatkowo, wiele osób wyraziło chęć współpracy w ciągu najbliższych dwóch lat. Więc zarówno przyrost zainteresowania, jak i wzrost liczby budów, jest znaczący.

Nikt nie chce pandemii spędzać w bloku i betonowym mieście?

Nie jesteśmy z naszymi klientami w aż tak bliskich relacjach, żeby poznawać konkretne powody każdej z osób, ale wiemy, że wartością dla wszystkich klientów jest zapewnienie rodzinie komfortu przebywania w jak największej przestrzeni. Przy czym nie chodzi o sam budynek, ale też tą przestrzeń wokół. Od pięciu lat stosujemy slogan mówiący, że DOMXS to azyl. I wydaje mi się, że o to teraz ludziom chodzi – o azyl.

Na czym jeszcze ludziom dziś zależy?

Oferujemy małe, designerskie przestrzenie. Kubatura jest niewielka, ale obecnie zyskuje ogromną popularność. Dobrze zaprojektowany dom, o odpowiedniej ergonomii wnętrza, daje nam bowiem pełny komfort. Ludzie cenią w tym wnętrzu brak niskich sufitów i otwartą przestrzeń nad głową. Każdy statystycznie szuka też jak największej działki.

Pandemia pomogła docenić naturę?

Zdecydowanie. Mamy takich inwestorów, którzy przez osiem lat jeździli na wakacje na działkę, na której zawsze planowali mieć domek letniskowy. Działka jest ok. 500 km od ich domu, więc wynajmowali sobie tam kawalerkę, a teraz, ten czas pandemii, spowodował, że zrezygnowali z domku letniskowego i zdecydowali się na całoroczny. Mają taką myśl, że być może będą się tam przeprowadzać.

Pełny wywiad przeczytasz >>TUTAJ<<